Spotkałam ostatnio najpiękniejszego Świętego - Pomia.pl - Portal Pozytywnych Treści
reklama
Witaj, życzymy dobrego dnia, dziś 19 Wrzesień 2020    |    Pamiętaj o życzeniach imieninowych dla: Konstancja, January
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 


(fot. E. Malec)

„Proszę Was! Nie podziwiajcie Księdza Bosko! Wy go naśladujcie”
– tak mówił do nauczycieli i wychowawców  na specjalnej dla nich Mszy w Rzeszowie ksiądz Andrzej Gołębiowski, kustosz relikwii Św.  Jana Bosko.

                Kiedyś Jezus spytał tłumy; „Coście przyszli zobaczyć?”. Teraz ja pytam: „Co przyszły zobaczyć te tłumy ludzi zdążające do parafii Opatrzności Bożej w Rzeszowie?”.

                Święty, jeden z największych wychowawców młodzieży w  historii, człowiek niezwykłej siły
i miłości do ubogiej materialnie i duchowo młodzieży, człowiek czynu- taki był Jan Bosko z Becchi .

                Urodził się w niewielkiej wiosce w północnych Włoszech. Po starcie ojca w wieku zaledwie dwóch lat, mieszkał ze swa ukochana matusią Małgorzatką, babcią i dwojgiem braci. W wieku 9 lat ma pierwszy proroczy sen, który wskazuje mu dalsza drogę życia. Jest pilnym uczniem, obdarzonym niezwykła pamięcią i zdolnościami. Na naukę musi zbierać pomagając w wielu zawodach takich jak szewc, krawiec, dzięki czemu będzie mógł potem wykorzystać to do swego dzieła. Zostaje Księdzem, przez co spełnia się jego marzenie. Pewnego dnia spotyka na swej drodze sierotę- Bartłomieja Garelli, z którym znajduje wspólny język pytając, czy umie gwizdać. Od tego dnia rozpoczyna się wielkie jego dzieło –Oratorium dla młodzieży i dzieci ubogiego Turynu. Jeszcze wiele lat ciężkiej pracy, nieprzespanych nocy minie, zanim dzieło to rozwinie się z biednej szopy Pinardiego do pięknego Valdocco. Najważniejsze jest jednak to co zostawił- system wychowania, który kontynuują salezjanie i salezjanki oraz świeccy na całym świecie.

                Nie sposób poznać systemu księdza Bosko, nie znając jego życia, snów i nie spotkając się z duchem salezjańskim.  Charakteryzuje go szczególna miłość do tych najbiedniejszych duchowo i materialnie. Miłość bezwarunkowa, na zawsze, bo jak mawiał Janek Bosko „W każdym jest odrobina dobra, którą trzeba odnaleźć”. Chłopcy nic nie musieli robić, bo ksiądz Bosko mówił im, że „wystarczy, ze jesteście młodzi, abym Was kochał”.  Najważniejsze w jego życiu było doprowadzić chłopców do zbawienia poprzez Eucharystię, częstą spowiedź świętą i Maryję Wspomożycielkę, jednakże prowadził ich do Boga różnymi drogami: przez zabawę, sport, pracę , teatr, muzykę i  to dlatego tak różnorodna jest oferta salezjanów dla młodych. Salezjanin nie jest tylko księdzem, który odprawia Mszę świętą, spowiada, ale także biega po boisku, tworzy sztuki, śpiewa, chodzi po górach, wchodzi w najciemniejsze zakątki miast, ale przede wszystkim szuka młodych, a nie czeka, aż oni go znajdą, bo „Nauczyciel, który pozostaje wyłącznie na katedrze, jest tylko nauczycielem i niczym więcej. Ale jeśli idzie z młodzieżą na przerwę, jest obecny z nimi na boisku czy w świetlicy, staje się niemal bratem". Dla św. Janka Bosko, jeśli serdecznie i bez ustanku  towarzyszy się młodemu człowiekowi  w jego czasie wolnym, na modlitwie i w pracy, ale i upomina „na ucho”, to nie pozwala się jemu na poważniejsze wykroczenia i jest to skuteczniejsze niż wszelkie kary i zakazy oraz bezwzględne ich egzekwowanie.

                Kiedy umiera opłakują go nie tylko jego chłopcy, ale tłumy ludzi ciągnących do Turynu, aby oddać mu hołd w Bazylice Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, którą wybudował. A on cieszy się już świętością w swych salezjańskich ogrodach, o których często opowiadał.

                Jego zgromadzenie na czele którego stoi generał i inspektorzy, trwa do dzisiejszego dnia. Jest na całym świecie i daje młodym trochę miłości, trochę zrozumienia, odrobinkę akceptacji i szczyptę radości. Wszystko to tworzy najlepszy przepis na szczęśliwe życie młodych ludzi. Jeżeli dodamy do tego ich niegasnący optymizm, to w efekcie otrzymamy wszystko to, czym charakteryzuje się dzieło Świętego.

                Ksiądz Bosko miał prorocze sny, w których widział swoje przyszłe dzieła na całym świecie i właśnie od roku 2009 rozpoczął niezwykłą podróż do 130 krajów na pięciu kontynentach świata, wszędzie tam, gdzie rozkwita jego dzieło. Zakończy ją  w 2015 roku w 200 rocznicę swych urodzin.

                Na każdym miejscu, gdzie się zatrzymuje panuje ta sama radość, spontaniczne reakcje młodych, modlitwa i skupienie, a przede3 wszystkim wiele łask, bo jak powiedział Ksiądz Inspektor prowincji krakowskiej: „Jan Bosko pociąga nas do Boga”.

 

                Dnia 8 lipca 2013 roku relikwie Świętego przybyły specjalnym transportem z Lublina do Rzeszowa. Na trasie przejazdu do kościoła, przy jednej z ulic ksiądz Bosko został przywitany przez licznych wiernych w tym młodzież, na czele których wyróżniała się dziewczęca orkiestra dęta z VI liceum.  Nad głowami  i w rękach  ludzi powiewały flagi i widać było wzruszenie kiedy wprowadzano relikwie do kościoła Księzy salezjanów na Nowym Mieście.

Do tego wydarzenia przygotowywano się dawno poprzez piękne widowisko plenerowe –teatr  studencki ITL z Lublina, który przedstawił poprzez użycie muzyki, światła, ognia i wody sny Księdza Jana. Kolejny dzień był szczególny dla byłych wychowanków Oratorium, którzy przyszli także ze swymi rodzinami na wspólne grillowanie i dzień rodzinny zakończony koncertem New Day.

Przez wiele tygodni telebimy, banery i ulotki z programem zachęcały rzeszowian do udziału w uroczystościach.

„Ludzie na kolana. Święty jest wśród Was” – tym cytatem z literatury polskiej biskup Białogłowski rozpoczął homilię, a potem przez cały czas, nocą i dniem do relikwii podchodzą tłumy ludzi. W ciszy i zamyśleniu czekają na swoja kolejkę. Każdy ma w sobie ukryte w sercu pragnienia, prośby, dziękczynienia. Podchodzą małe dzieci, którym starsi tłumaczą kim jest ten człowiek, starsze osoby wspierające się na ramieniu innych, małżeństwa trzymające się za ręce, młodzi chłopcy i dziewczęta. Przyklękają, dotykają relikwii i całują je, a przede wszystkim modlą się. Małe dziecko w wózku pokazuje palcem na relikwiarz i krzyczy po dziecięcemu: „Tato, tato”, a mam tłumaczy mu: „Tak to taki tato”. Wszyscy modlą się i wpisują swoje myśli do pamiątkowych ksiąg. Spotkanie z dziećmi było bardzo wzruszające i radosne.

                Przez cała noc do kościoła przychodzą ludzie i słuchają kantaty na cześć Janka Bosko, czuwają z młodzieżą, parafialnymi grupami i uczestniczą w Eucharystii o północy, w czasie której śpiewa grupa młodzieży z Siedlisk. Jest to niezwykłe spotkanie z byłymi wychowankami, oraz błogosławionymi
 i świętymi salezjańskimi. Ksiądz Inspektor prosi byłych wychowanków  i obecną młodzież Oratorium, aby otoczyć relikwie i wskazuje, ze to było właśnie marzenie świętego.  A potem już agapa, spotkanie  i zabawa w Oratorium do samego rana.

                Dla mnie osobiście ważna była msza w intencji wychowawców i młodzieży, na której kustosz relikwii zwracał uwagę na to, że powinniśmy pracować na to, aby nasze ręce były przed Bogiem nie tylko czyste, ale zapełnione uczynkami, chociażby kromka chleba podaną koledze.

                Nadeszła wreszcie chwila pożegnania, a mi o to nadal jeszcze do ostatka podchodzili wierni do relikwii. Piękną chwilą było odnowienie ślubów zakonnych przez Salezjanów, którzy uklękli wokół swego duchowego Ojca. Wszyscy odmówili litanię do św. Jana Bosko przerywaną śpiewem refrenu z Hymnu peregrynacji: „Wspieraj nas Janie Bosko, nieustannym światłem łaski, wskazuj życia cel Prowadź nas drogą prostą do nieba”. Młodzież wiwatowała flagami, ale każdy miał smutek pewien w sercu, ze to tak krótko. Słychać było rozmowy wiernych z życzeniami, żeby jeszcze  przyjechał, że może się coś zmieni w sercach ludzi, że szkoda, ze już jedzie. Ksiądz Andrzej powiedział, że ma dwie wiadomości. Ta zła to taka, że Janek Bosko odjeżdża do Przemyśla, a dobra, że pozostaje jego duch
w parafii u Salezjanów i w każdym sercu.

                Cóż dodać…?! „Piękny jesteś Janie Bosko” – jak powiedziano na jednym z kazań.

Peregrynacja w Polsce trwa do 17 sierpnia 2013 roku, a potem dalej w Moskwie i na innych zakątkach świata. A potem wróci nasz święty do Turynu, a jego „ biedne dzieci” będą żyły i głosiły miłość światu.

Ewelina Malec

reklama

Menu

Regiony

Portal

 
 

© 2011-2015 POMIA.pl Portal Pozytywnych Treści - Wszystkie prawa zastrzeżone