Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Współczesna partycypacja polityczna jest w bardzo dużym stopniu determinowana poprzez media. Wyborcy niejednokrotnie nie mają pojęcia, jak wielki wpływ na nich ma marketing polityczny, który skupia się na uatrakcyjnianiu produktów politycznych różnego rodzaju. Program, dotychczasowe działania osób publicznych, ich wiarygodność przez przeciętnego odbiorcę nie jest weryfikowana. Głównymi przesłankami przy dokonywaniu wyboru, na kogo będziemy głosować jest atrakcyjność medialna oraz wypromowanie danego obiektu. Media i osoby je tworzące same padają ofiarami dobrze zaplanowanych kampanii, przez co często bywają używane instrumentalnie w tego typu działaniach. Atrakcyjność produktu oczywiście wpływa na jego postrzeganie, jednak chciałbym się odnieść nie tylko do wyborców, którzy są niejako bezbronni w tego typu grach lub po prostu w większości są nieaktywni w strukturach społeczeństwa obywatelskiego, lecz do osób tworzących przekaz medialny.

Głównym zarzutem z mojej strony jest to, w jaki sposób są przetwarzane informacje, które powinny dawać obiektywny (częstokroć po prostu nudny) obraz rzeczywistości tak, aby każdy mógł sam dojść do określonej interpretacji danego zjawiska. Problemem niekoniecznie jest usytuowanie określonego medium po którejś ze stron politycznych poglądów, natomiast kwestią sporną staje się przynależność mediów i ich sympatia w stosunku do określonych tworów sceny politycznej. Programy telewizyjne, gazety, internet są wykorzystywane w sposób niesłużący promowaniu określonych poglądów (po to jest wolność słowa), ale do zbijania kapitału politycznego. Obiektywność mediów, która powinna być wpisana do zawodu dziennikarza jak przysięga Hipokratesa w medycynie staje w tym momencie pod wielkim znakiem zapytania, ponieważ nigdy nie jest kwestionowane propagowanie określonych haseł w demokratycznym świecie, jednak robienie tego samego pod pozorem obiektywności w przypadku podklejenia tych haseł do konkretnych ugrupowań może być wątpliwe. W tym momencie bardzo wskazanym będzie odniesienie się także do problemu partycypacji politycznej we współczesnej Polsce. Wyborca wprowadzany w błąd populistycznymi hasłami i postulatami to wyborca leniwy, ale równocześnie nie stwarza się takiemu wyborcy możliwości wykazania się, przez co świadomość polityczna i partycypacja kuleją.

Dobrym przykładem dla porównań może być Andrzej Lepper, który w swoim czasie świetnie wykorzystał możliwości medialne w kampanii politycznej. Później po klęskach politycznych był on postrzegany lekko mówiąc, jako osoba, której daleko do męża stanu. Abstrahując od dokonań w sferze rządzenia, a skupiając się na marketingu politycznym, należy zadać sobie pytanie, czy aby każda opcja polityczna nie mami wyborców tego samego typu grą medialną.
W mojej opinii największym problemem jest zawód dziennikarza, który zatraca swą obiektywność na rzecz atrakcyjności medialnej, ważniejsza od treści staje się atrakcyjność popkulturowa danego zjawiska. Debata publiczna w praktyce nie istnieje w żaden sposób, ponieważ nie są zachowywane jest podstawowe zasady jak choćby rzetelna polemika, czy odpowiedzialne argumentowanie.

Wyborca narażony na tego typu ataki medialne kieruje się tylko i wyłącznie instynktem (jest to w dużej mierze generalizowanie, ale to także obrazuje, w jaki sposób najłatwiej trafić do odbiorcy). Słabość społeczeństwa obywatelskiego, a także edukacji w tym zakresie przygotowuje podatny grunt na popkulturową politykę. Bardzo dobrym przykładem gwiazdy pop w polityce będzie Janusz Palikot. Początkowa działalność tego polityka była jeszcze nacechowana pewną przewagą rzeczowości, w późniejszym okresie tzw. polityczny show przyćmiewał przekaz, jaki miał ze sobą nieść. Często było tak, że na wiece Janusza Palikota przychodzili ludzie tylko ze względu na jego osobę, a nie ze względu na treści, czy rzeczywiste poparcie dla nowego tworu politycznego. Ten przykład jest idealny do tego jak bardzo osoba ze służby publicznej (myślę, że to określenie będzie najtrafniejsze) staje się pożywką medialną, która dobrze pasuje do telewizyjnego, prasowego, czy event’owego przedstawienia. Przez popularyzacje rynku politycznego w ten sposób tworzy się problem świadomego społeczeństwa uczestniczącego, gdy przywódca polityczny staje się gwiazdą, przestaje być wiarygodny, ale społeczeństwo go kupuje, ponieważ zna go tak samo jak gwiazdy show businessu.

Obecny rynek polityczny i partycypacja w Polsce przypominają czasy transformacji ustrojowej początku lat 90-tych, kiedy to sprzedawało się wszystko, w jakikolwiek sposób, całkowicie nieprofesjonalnie. Nasza polityka, a szczególnie jej kontakty ze społeczeństwem właśnie tak wyglądają, ale to jest raczej problem raczkującej ciągle jeszcze demokracji naszego kraju. Nie chcę się odnosić do przykładów chociażby z Europy Zachodniej, bo to jest inny świat, w sensie innej mentalności, co nie znaczy lepszej lub gorszej, nasze problemy z partycypacją powinniśmy rozwiązywać na swój indywidualny sposób, co oczywiście też nie znaczy zrezygnowania z doświadczeń innych.

W jaki sposób można by sprawić, aby partycypacja polityczna mogła być świadoma i odpowiedzialna? Zacząć na pewno trzeba od edukacji obywatelskiej, po to by uświadomić ludziom jak ważna jest ich decyzja i działanie na arenie demokratycznego, nowoczesnego państwa. Oprócz edukacji młodzieży, która w przypadku wychowania obywatelskiego stoi na żenującym poziomie, należy uświadamiać w dużej mierze głównych adresatów kampanii wyborczych tj. osoby w wieku produkcyjnym, ponieważ to one mają największy wpływ na wyniki wyborów, a także, dlatego, że tutaj efekty byłyby najszybciej widoczne. Karygodny jest w ogromnej mierze brak zainteresowania osób prowadzące kampanie wyborcze, partie itp. elektoratem młodym, czyli osobami, które dopiero, co uzyskały pełnię praw wyborczych. To również jest element wychowania obywatelskiego, w przypadku braku podjęcia jakichkolwiek kroków w celu zaktywizowania najmłodszych wyborców, będą się pogarszać problemy z uczestnictwem politycznym, poszerzać się na pewno będzie obojętność i wątpliwości w skuteczność polskiej demokracji.

W tym momencie warto rozszerzyć wątek stronniczości mediów. Brak jest w Polsce mediów określonych światopoglądowo i równocześnie także obiektywnych w stosunku do tego, co opisują. Jest to dziwne sformułowanie, ale w swoim pozornym braku logiki, posiada ono sens, ponieważ nie ma w ogóle, lub prawie w ogóle głosów w określonych środowiskach politycznych krytykujących swoje własne obozy. Media nie pokazują za często osób np. z otoczenia konkretnego lidera politycznego, które by z tym liderem polemizowały (tu pojawia się problem partii wodzowskich, którymi polskie partie niewątpliwie są), ale także sami reprezentanci środków przekazu o określonych poglądach nie chcą lub nie mogą patrzeć krytycznie w stronę swojego obozu. Takie postawy aktywizują w głównej mierze obecnych zwolenników, pomijając osoby, które można by przejąć.

Partycypacja polityczna jest także uwarunkowana sposobem i rodzajem serwowanego przekazu medialnego. Kwestią zasadniczą jest to, w jaki sposób dziennikarze wyszukują tematy do zaprezentowania publiczności, czytelnikom itp. W głównej mierze prezentowane są gotowe przygotowane przez partie lub ich członków tematy i wyjaśnienia, brakuje niestety czegoś, co nazwałbym dziennikarstwem śledczym w polityce i państwie. Chodzi mi głównie o to, że dziennikarze nie wyszukują tematów problematycznych, które dotyczą społeczeństwa i nie wywierają medialnej presji na świecie polityki (poza jednostkowymi przykładami). Dzisiejsze media są areną jedynie nieciągnącej się kampanii wyborczej tworzonej w największym stopniu przez partie polityczne.

Kto jest największą gwiazdą w Hollywood? Na pewno nie aktorzy. Kto jest największą gwiazdą polskiego życia politycznego? Niestety, politycy. Jednym z sekretów Hollywood jest wywołanie u widza uczucia, że to on jest gwiazdą wieczoru. Film ma go pochłonąć całkowicie. Jego sukces zależy od tego jak bardzo będzie się utożsamiał z tym co dzieje się na ekranie. Empatia widzów przekłada się na obroty w kasie. Ludzie gotowi są płacić dużo za bilety pod warunkiem, że mogą poczuć się „właścicielami” bohaterów. Będą stać w długich kolejkach, jeśli to oni poczują się autorami scenariusza i przez dwie godziny będą dzielić losy filmowych postaci. Tak jak film, każda publiczna prezentacja polityka jest występem.

Bogusław Feliszak
(agencja PR Pressence Public Relations)

Słabość społeczeństwa obywatelskiego w Polsce jest oczywiście spowodowana słabością świadomości politycznej społeczeństwa. Struktury tegoż społeczeństwa rozwijają się, lecz wciąż w zbyt małym tempie (być może jest to niechęć do czynu społecznego znanego z czasów PRL-u), jednak spowodowane może to być czymś innym, a mianowicie mam na myśli brak świadomości, że można tworzyć skuteczne grupy nacisku, także w małych lokalnych społecznościach. Nie wykształciła się jeszcze w polakach aktywna postawa roszczeniowa (odnośnie rzetelnego wykonywania obowiązków) w stosunku do polityków jak i urzędników państwowych. W dalszym ciągu istnieje przekonanie o wyższości urzędnika, co niejednokrotnie ma odzwierciedlenie w przepisach (szczególnie, jeśli chodzi o urzędy skarbowe). Ważnym dla pobudzenia aktywności ludzi w kwestiach politycznych byłyby przepisy umożliwiające przejrzyste weryfikowanie pracy osób publicznych i szersze możliwości pociągania ich do odpowiedzialności. Czasami trzeba stworzyć furtki dla społeczeństwa, aby mogło się zaktywizować.
Na koniec niniejszej pracy chcę się odnieść do marketingu politycznego pojmowanego w odniesieniu do marketingu ze sfery ekonomii. W takim postrzeganiu relacji polityk-wyborca istnieje zasadniczy błąd. Tym błędem jest traktowanie tej relacji w sposób produkt-konsument, co sprowadza tą część działań publicznych do zwykłych zasad handlu. Brakuje tutaj tak podstawowych pojęć jak odpowiedzialność polityczna przed społeczeństwem i wzajemne poszanowanie. Polityk nie jest traktowany (nawet teoretycznie) jako mąż stanu, ale bardziej przypomina to pozycjonowanie produktu i promowanie określonego brand’u. Nie jest rozwijany model wzajemnej odpowiedzialności za losy państwa, liczy się sprzedaż i efekt ekonomiczny na końcu np. liczba zdobytych mandatów. Polityk nie jest weryfikowany i na dłuższą metę nie istnieją takie formy weryfikacji łatwo dostępne dla przeciętnego obywatela, to doprowadza do dalszego zwiększania się obojętności obywatelskiej.

(…) W dużym stopniu swoją ignorancją i arogancją w stosunku do potencjalnych wyborców. „Zrobimy plakat, ulotkę, wystąpisz w telewizji i... wygrasz wybory” – niestety nie. Wyborca oczekuje dużo więcej. Tak jak klienci hipermarketów nie kupią już na straganie mięsa zawiniętego w gazetę, tak i wyborcy oczekują towaru sprawdzonej jakości, ładnie opakowanego i elegancko dostarczonego. A co dostają? Przygotowaną przez „szwagra” ulotkę powielaną na kserokopiarce, audycję wyborczą w lokalnej telewizji, w które przez 10 minut pokazywane są 2-3 „gadające głowy”, które czytają nienajlepiej przygotowany tekst swojego programu z pomiętej kartki (…)

Dr Wojciech Szalkiewicz
(wykładowca marketingu politycznego)

Postawa aktywnego uczestnictwa politycznego jest bardzo wymagana we współczesnych demokracjach, ponieważ to ona może kreować w pewnym stopniu politykę państwa. Inicjatywy oddolne często stymulują pozytywne działania przeprowadzane przez rządzących. Tak samo jak w dużych przedsiębiorstwach niekiedy pomysłowość ludzi niebezpośrednio odpowiedzialnych za konkretne działy przynosi konkretne efekty i stymuluje rozwój. Aktywizacja społeczeństwa tak, aby ono samo potrafiło konstruować konkretne postulaty i pokazywać możliwe środki ich realizacji przyczynia się do zwiększenia skuteczności państwa. Przykładem może być bardzo dobrze rozwinięte społeczeństwo obywatelskie Stanów Zjednoczonych, które dobrze równoważy wpływ państwa i artykułuje swoje interesy.

Nowym medium mającym wpływ w coraz to większym stopniu staje się Internet. Łatwy dostęp do informacji i wyrażania swoich opinii tworzy bardzo szeroki wachlarz możliwości wzajemnych oddziaływań pomiędzy społeczeństwem a sceną polityczną. Sieć coraz częściej jest wykorzystywana w kampaniach wyborczych, ale nie tylko, ponieważ osoby publiczne kontaktują się w ten sposób z wyborcami nie tylko w przypadku kampanii m.in. poprzez blogi, strony internetowe itp. Kampanie wyborcze natomiast są tworzone w sieci na coraz to większą skalę, ponieważ jest to łatwy sposób komunikacji i pole do wykorzystywania propagandy partyjnej. Działa to oczywiście w obie strony i internauci częstokroć wykorzystują Internet dla wyrażania własnych poglądów politycznych, nawet, jeśli czasami przybiera to formy karykaturalne. Sieć internetową także bardzo łatwo wykorzystać do aktywizowania ludzi w formach społeczeństwa obywatelskiego, protesty prowadzone w sieci zyskują szybko szerokie poparcie przy niskich nakładach na spopularyzowanie danego tematu. Internet wypierając powoli pozostałe media ma szansę stać się głównym forum dyskusji, aktywności, generalnie działań w sferze polityki i społeczeństwa.

Niski poziom aktywności politycznej w polskim społeczeństwie jest także powodowany swego rodzaju niechęcią do państwa, która jest spadkiem po czasach komunizmu. Poprzedni system naszego państwa wykreował społeczeństwo bierne, nieprzystosowane do aktywności w sytuacji państwa demokratycznego. Wyjątkiem są oczywiście strajki i powstanie Solidarności, ale cele przyświecające wtedy i sposób działalności społeczeństwa tamtego okresu nosiły inne znamiona. Przekształcenie mentalności po transformacji systemowej w sposób znaczny będzie musiało jeszcze chwile potrwać, być może całe pokolenie, ale czerpiąc z dobrych wzorców innych państw i naszych własnych doświadczeń transformacja świadomości społecznej może nastąpić w sposób przynoszący trwałe efekty.
Podsumowując, media mają ogromny wpływ na kształt naszej partycypacji politycznej i niejednokrotnie są wykorzystywane w sposób wyrafinowany w złym tego słowa znaczeniu. Uczestnictwo obywateli w życiu publicznym nie jest naznaczane w odpowiedni sposób i nie raz nie mają oni świadomości i informacji na temat tego, w jaki sposób mogą uczestniczyć w życiu politycznym oprócz wyborów. Pomimo tego, że już dużo zostało zrobione, należy czynić jeszcze więcej, aby uczestnictwo polityczne w Polsce było, a to jest najważniejsze, bardziej świadome.

FC