Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 


W dniach od 29 kwietnia do 4 maja 2015 r. odbyły się Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej. Wydarzenie to miało rangę mistrzostw świata oraz 200 rocznicę urodzin św. Jana Bosco.

Nasza drużyna - Salos "Don Bosco" Rzeszów, która występowała jako zwycięzca ogólnopolskich igrzysk, reprezentowała Polskę na turnieju w Turynie. Jak wiadomo miasto to zostało mianowane na sportową stolicę świata 2015. Już ten fakt pokazywał jaki prestiż mają tegoroczne igrzyska.

Przez cały rok ciężko pracowaliśmy pod okiem trenera Łukasza Dołowackiego. Od początku naszym głównym celem było zwycięstwo. Rozegraliśmy kilka trudnych pojedynków. Cieszy fakt, iż w finale zmierzyliśmy się z polską drużyną, która na igrzyskach ogólnopolskich zajęła czołowe miejsce. To tylko pokazuje jak wysoko stoi siatkówka w naszym kraju. Każda z drużyn rywalizujących w naszej kategorii była rozlokowana w innym hotelu. Pozwoliło to nam na odpoczynek i pełne skupienie się przed każdym dniem meczowym. Gala rozpoczęcia odbyła się na byłej arenie zimowych igrzysk olimpijskich Turyn 2006. Cała ta oprawa tworzyła niesamowity klimat dzięki czemu czuliśmy się na prawdę ważni i docenieni. Jednak każdy od początku był skupiony na grze. Trener starał się jak najbardziej nas wyciszyć przed rozgrywkami. Z meczu na mecz przeciwnik stawał się mocniejszy. Początek turnieju nie był dla nas zbyt optymistyczny, ponieważ zaprezentowaliśmy słaba formę. Prawdopodobnie był to efekt stresu jaki przyniosło to całe wydarzenie, dla większości zawodników najważniejsze w roku. Na nasze szczęście przeciwnik też nie był pewny w swojej grze i także popełniał błędy. Po pierwszym secie (którego wygraliśmy 25:20 ale nie bez emocjonujących perypetii), w przerwie, trener uspokoił nas, swoje doświadczenie przełożył na nas poprzez wykorzystanie psychologicznych elementów. Najprawdopodobniej to on odegrał w tym meczu największą rolę, ponieważ zaczęliśmy grać na większym opanowaniu, co przekładało się na dokładność i skuteczność naszych akcji. Ostatecznie wygraliśmy dwa następne sety 25:20 i 15:5. Tylko początek turnieju przyniósł nam stres i brak opanowania. Z czasem nabieraliśmy pewności siebie. Następne mecze nie sprawiły już nam tylu problemów, z Niemcami i Belgami wygraliśmy gładko dwa razy po 3:0 i zostało nam tylko przygotowywanie się do meczu o złoto. Wszyscy mieli w głowach, że to będzie mecz do którego ciężko się przygotowywaliśmy od początku roku. Mogło to mieć zarówno negatywny jak i pozytywny skutek. By jednak trzymać nasze emocje w ryzach, trener odbył z nami odprawę psychologiczną i taktyczną w wieczór dzień przed meczem. Nasz przeciwnik został rozpisany we wszystkich możliwych sytuacjach. Był to jeden z czynników prowadzących do naszego końcowego tryumfu, ale pozostało nam także nie spalić się i wykonać te wszystkie założenia taktyczne. Na mecz wszyscy przyszliśmy skoncentrowani do granic możliwości. Każdy miał w głowach wskazówki trenerów przekazywane od początku swojej przygody z siatkówką. Nikt się nie próbował wywyższać, nie dawaliśmy się wyprowadzić z równowagi, pomimo słownych zaczepek przeciwnika. Kiedy mecz się rozpoczął na hali rozległ się głośny doping. To pozwoliło nam się poczuć jak profesjonaliści. Pierwszy set w całości należał do nas. Wykonywaliśmy wszystkie zalecenia trenera, co przynosiło nam bardzo korzystny skutek. Ograniczyliśmy margines błędu do absolutnego minimum, co sprawiło, że przeciwnik nie miał żadnych argumentów by odebrać nam tę pierwszą partię i set zakończył się wynikiem 25:8. Drugi set także rozpoczął się od naszego prowadzenia. Wraz z biegiem spotkania przeciwnik się łamał a my łapaliśmy wiatr w żagle. Przy stanie 21:14 dla nas poczuliśmy się już zbyt pewnie i zaczęliśmy tracić naszą przewagę. Nerwy targały już wszystkimi, gdyż został nam tylko punkt przewagi. Na szczęście świetnie funkcjonujący w tymże meczu blok powstrzymał rozpędzonego przeciwnika i pozwolił wygrać nam drugą odsłonę do 22. W secie trzecim trener dał pograć także innym zawodnikom i oni także udźwignęli ten ciężar. Już wiedzieliśmy że nikt nas już nie zdoła powstrzymać bo każdy wylewał ostatnie poty by dokończyć dzieło, przygotowywane od kilku miesięcy. Po niespełna dwudziestu minutach mogliśmy się cieszyć ze zwycięstwa w secie 16:14 oraz w całym meczu, a w konsekwencji w całym turnieju. Ten rok pracy w Rzeszowie zaczął wydawać swoje owoce. Każdy, jak to określił trener "dokładał swoją cegiełkę - i od strony sportowej i od strony charyzmy i chęci walki”. To właśnie w Turynie narodziliśmy się jako zespół. Wiadomo, czasami nie jedna drużyna miewa problemy z powodu braku dobrych relacji wewnętrznych. Na tych mistrzostwach okazało się, że nasza drużyna jest zgrana pod każdym względem.

W tym miejscu chcieliśmy także podziękować naszym sponsorom, szczególnie: Ministerstwo Sportu i Turystyki, Urzędowi Miasta w Rzeszowi, Marszałkowi Urzędu Województwa Podkarpackiego i wielu innym. Bez Waszej pomocy przygotowanie i przebieg Igrzysk były na niższym poziomie.
 
Mateusz i Marcin - zawodnicy  
fot. trener Radek

Osiągnięcia Salos "Don Bosco" - Rzeszów w XXVI Igrzyskach Młodzieży Salezjańskiej w Turynie 
I miejsce - piłka siatkowa chłopców - rocznik 1997 i młodsi 
V miejsce - piłka siatkowa dziewcząt - rocznik 1997 i młodsi