Merida Waleczna - Pomia.pl - Portal Pozytywnych Treści
reklama
Witaj, życzymy dobrego dnia, dziś 11 Kwiecień 2021    |    Pamiętaj o życzeniach imieninowych dla: Filip, Leon, Marek
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Zapewne wszyscy, którzy czytają te słowa, a w dodatku posiadają w swoich rodzinach małoletnie dzieci, zdają sobie dobrze sprawę z faktu, że tego typu podstępnymi osobnikami o niezwykłych właściwościach chaoso twórczych, trzeba się czasem zająć. Nie, żebym miał zamiar przedstawiać wam poniżej poradnik na temat tego, jak sobie w takich sytuacjach radzić. Faktem jest jednak, że konieczność roztoczenia opieki nad dziećmi, stał się dla mnie przyczynkiem do zapoznania się z kolejną animacją z Disneya rodem. A imię jej "Merida Waleczna".

Pozwolę sobie teraz na małą dygresję, którą niezainteresowani mogą sobie spokojnie darować. Śledząc fabułę "Meridy Walecznej" naszło mnie pytanie na ile ostatnimi czasy tego typu produkcje przeznaczone "domyślnie" dla dzieci bądź młodzieży zawierają w sobie tak naprawdę treści przeznaczone dla ich rodziców? No bo ostatnia część Shreka mogłaby być interpretowana jako poradnik dla panów wkraczających w fazę kryzysu wieku średniego. Ostatnia animowana reinkarnacja Asteriksa i Obeliksa skupia się podobno na zgubnych pułapkach kapitalizmu i nierównościach społecznych. Podobne numery można dostrzec także w grach, że wspomnę tu tylko o "The last of us", gdzie parą głównych bohateró był dojrzały mężczyzna oraz kilkonastoletnia dziewczynka. W grze tej, oprócz dbania o to, by para ta przetrwała w świecie postapokaliptycznym, obserwowało się ewolucję ich więzi na poziomie "rodzic-dziecko". Czyżby te tendecje miały być swego rodzaju dalszym, po zabawie plastikowymi młotkami i śrubokrętami, ewentualnie garnkami i lalkami, krokiem do przygotowywania dzieci do dorosłego życia? A może to tylko forma zaszyfrowanej lekcji dla rodziców tychże dzieci, którzy to chcąc nie chcąc, oglądają wspomniane animacje razem ze swoimi pociechami?

Przygody walecznej Meridy wpisują się dokładnie w przedstawioną w powyższym akapicie tendencję. Mamy więc tytułową Meridę, która to jest dziewczyną 15 letnią, bardzo niezależną i nieomal dosłownie zakochaną w łuku i końskich podróżach po lesie. A poza tym, jest również księżniczką pewnego plemienia, czy też klanu w pewnej nieokreślonej krainie fantasy. I w związku z tą właśnie niebagatelną pozycją społeczną, jej matka, królowa, dwoi się i troi, by uczynić z Meridy przykładnie się zachowującą kobietę i przyszłą królewską małżonkę. Co, biorąc pod uwagę charakter samej Meridy, a także zachowanie jej otoczenia, jest cokolwiek karkołomne, ale niech tam. Jak się zapewne już sami domyślacie, konflikt między Meridą a królową nieustannie narasta, aż wreszcie dochodzi do punktu kulminacyjnego gdy... No ale tego już wam nie opowiem, bo byłoby to nadmierne spoilerowanie. Wspomnę tylko, że jak to zwykle w takich historiach bywa, wszystko się sypie, łeb podnosi pewne zagrożenie z przeszłości, a ratowanie sytuacji pozostaje, oczywiście, w rękach Meridy.

W tym też miejscu muszę w gruncie rzeczy przyznać, że Meridę oglądało się mi zaskakująco przyjemnie. Scenariusz został tu rozpisany jak najbardziej kompetentnie, akcja jest wartka i pozbawiona niepotrzebnych tudzież irytujących przestojów, przedstawiony w historii morał został podany w sposób nie nahalny i nieurągający inteligencji widzów nieco starszych niż lat naście. Podobnie wygląda zresztą kwestia postaci, które są skądinąd całkiem oryginalne i przede wszystkim nader "żywe". Oczywiście, jak to w bajkach bywa, są nader prostolinijne i nie ma, co doszukiwać się w nich potężnej głębi psychologicznej, ale są przy tym całkiem realistyczne a przede wszystkim, ich działania są całkiem sensowne i nie porażają zbytnio irracjonalnością. Także warstwa techniczno muzyczna filmu nie wzbudziła we mnie zbytnich zastrzeżeń. Świat przedstawiony jest całkiem ładny, muzyka odpowiednio dobrana, a animacje i projekty postaci nie raziły w żaden sposób moich oczu.

"Merida Waleczna" to po prostu kompetentnie napisany i animowany film przekazujący całkiem pożyteczne treści i czyniący to w atrakcyjnej, przyjemnej dla starszych i młodszych formie. Nie mogę powiedzieć, że bawiłem się przy przygodach Meridy równie dobrze, jak "Krainie Lodu", ale skłamałbym, twierdząc, że czas spędzony przy filmie uważam za czas stracony. To naprawdę dobry tytuł mogący zapewnić rozrywkę na naprawdę przyzwoitym poziomie. Osobiście polecam.

Jacek "Diablo" Zając.

reklama
 
 

© 2011-2015 POMIA.pl Portal Pozytywnych Treści - Wszystkie prawa zastrzeżone